Get Adobe Flash player

Muzyczne zmiany w AnVision

Od roku wokalistą zespołu jest Marek Ostrowski, jednak to nie jedyne zmiany jakie nastąpiły w AnVision. Personalne zmiany nastąpiły również na stanowisku klawiszowca, a także w stylistyce muzycznej jaką prezentuje teraz zespół. O czym będziemy mogli przekonać się na koncertach w ramach ProgVision Tour 2012. Sprawdźcie co nowego w zespole. Na pytania odpowiadają Marek Ostrowski oraz perkusista zespołu Marcin Duchnik.

Na początku może porozmawiajmy o waszych planach związanych z nową płytą. Powiedzcie jak przebiega praca nad albumem i kiedy możemy spodziewać się jej wydania?

Marek Ostrowski: Nagrania rozpoczęliśmy w połowie listopada, sądziliśmy, że w ciągu miesiąca uda nam się skończyć. Ale stwierdziliśmy, że nie chcemy tego robić po łebkach. W związku z powyższym, nie ma żadnych kompromisów, że coś nam się nie podoba, ale zostawiamy, bo nie ma czasu na poprawki. Dlatego czas nagrań się nieco przedłuża. Miesiąc już minął i pewnie jeszcze z 2 tygodnie zajmie nam dokończenie nagrań. Termin wydania płyty przewidujemy na kwiecień, bardziej koniec miesiąca, jeśli wszystko się poukłada tak jak sobie planujemy. Zanim jednak ukaże się płyta postanowiliśmy wydać singiel, który już jest i będzie go można zdobyć na najbliższych koncertach. Myślimy, że utwór singlowy „Mental Suicide” dosyć mocno pokazuje, jakie zmiany nastąpiły w zespole. W naszym odczuciu jest to numer, który mamy nadzieję będzie nas skutecznie promował.

A jak z ilością numerów na nowym albumie, czy jest już ona zamknięta?

Marcin Duchnik: Tak. Nie ścigają nas żadne daty, dlatego siedzieliśmy i tworzyliśmy sobie na spokojnie materiał, który został zaaranżowany do studia jak i na koncerty. Oczywiście studio daje utworom nowy oddech, nowe ciekawe rozwiązania. Można usłyszeć i lekkie zmiany w porównaniu do tego, co zrobiliśmy na próbach. To zawsze jest nieuniknione. Całość materiału na płytę jest oczywiście przygotowana i zamknięta. Wiemy też, w jakiej kolejności utwory pojawią się na niej.

M.O.: Przygotowanych jest 7 kawałków trwających razem prawie godzinę. Są to raczej dłuższe kompozycje i dlatego, pomimo, że jest ich tylko 7, to płyta będzie długogrająca.

Czy macie już tytuł nowej płyty AnVision?

M.O.: Nad tytułem jeszcze się zastanawiamy.

M.D.: Jest kilka propozycji, spieramy się.

M.O.: Są to bardzo kreatywne spory, z których zawsze coś wynika. Ostateczna decyzja jednak musi być wspólna. Jeśli chodzi o tytuł płyty mamy pewne pomysły, ale jeszcze nie możemy powiedzieć, jaki będzie. Szkoda mówić i podawać przykłady, skoro jeszcze może się to zmienić. Jakąś wizję mamy, cała muzyka i teksty są dosyć spójne i mamy pewne wyobrażenie jak cała płyta ma wyglądać, łącznie z okładką. Wydaje mi się zresztą, że okładka singla świetnie komponuje się z singlowym kawałkiem. Powiem szczerze, że na mnie zrobiła duże wrażenie.

M.D.: Jeśli chodzi o projekty graficzne to pracujemy z tym samym człowiekiem, co przy poprzedniej płycie.

A kto jest autorem okładki do „Mental Suicide”?

M.O.: Okładka singla to przede wszystkim kapitalne zdjęcie, które wykonał Konrad „Gipson_HC” Słowik, świetny fotografik.

M.D.: Od początku współpracujemy razem, czy to przy sesjach zdjęciowych czy przy grafikach poprzedniej płyty. Świetnie nam się z Nim działa, szybko dogadujemy się. Konrad doskonale czuje klimat i wie, o co nam chodzi. Prywatnie jesteśmy przyjaciółmi.

M.O.: Nie ma kompromisów - współpracujemy z profesjonalistami. Ostatnia nasza studyjna sesja zdjęciowa wykonana została przez Pawła Topolskiego. Świetnego fotografika, dosyć znanego nie tylko mieszkańcom Tarnowa.

Mówi się, że skoro zespół zaczyna tworzyć po angielsku, myśli też o tym, by wypromować się nie tylko w Polsce. Czy macie w planach wypuścić singiel, a później płytę poza granice naszego kraju?

M.O.: Chcemy to zrobić zawodowo, tak jak się robi na całym świecie. W związku z powyższym nasze promocyjne działania kierujemy wszędzie gdzie się da i wykorzystujemy wszystkie możliwości. Uruchomiliśmy nasze zagraniczne kontakty i będziemy chcieli zaistnieć również na innych rynkach. Nie mamy żadnych oporów ani kompleksów, nie myślimy tak jak niektórzy, że to może za wysokie progi. Jeżeli zechcą nas słuchać w Polsce to, dlaczego nie w Anglii, Stanach czy na przykład w Brazylii albo Japonii. Dziś jest zupełnie inaczej, świat się zmienił. Kiedyś w latach 80-tych czy nawet jeszcze 90-tych wyjazd Polskiego zespołu na zachód i osiągnięcie tam jakiegoś sukcesu to był nie lada wyczyn. Niewielu się to udawało. Dziś jest inaczej. Mamy przykłady rodzimych kapel, które nieźle sobie tam radzą. Spróbujemy i zobaczymy czy nam się uda. To, co robimy, chcemy robić na światowym poziomie, nie chcemy się w żaden sposób ograniczać. Dlatego miedzy innymi teksty są po angielsku, bo to język międzynarodowy, powszechnie rozumiany na całym świecie. Ja Nie mam z tym problemu, bo w angielskim czuje się też bardzo dobrze. Język Polski jest naszym ojczystym językiem, ale niestety zamyka drogę w dotarciu do słuchaczy poza naszym krajem. Po za tym angielski ładnie brzmi w naszej muzyce, co też nie jest bez znaczenia.

Jeszcze pozostając w temacie singla – powiedzcie jak dokonaliście jego wyboru, dlaczego akurat „Mental Suicide”?

M.O.: Stwierdziliśmy, że on bardzo mocno pokazuje zmianę klimatu zespołu AnVision. Styl zmienił się dosyć zauważalnie. Muzyka się zaostrzyła, zrobiła się cięższa, bardziej gitarowa.

M.D.: Patrzyliśmy też pod kątem możliwości zrobienia wersji radiowej tego utworu tak, aby nie stracił on sensu.

M.O.: Utwór trwa prawie 8 min., ale oczywiście będzie również wersja radiowa trwająca nieco ponad 4 minuty. Niestety mnóstwo rzeczy ważnych będzie musiało zostać w tej wersji usunięte. Na singlu znajdzie się również ta długa, pełna wersja dla tych, którzy będą chcieli posłuchać całości. Chcemy, aby przed naszą trasą koncertową „ProgVision Tour 2012” ludzie usłyszeli „Mental Suicide”.

O czym opowiada utwór? Tytuł jest bardzo interesujący…

M.O.: Jak pisałem ten tekst, to wyobrażałem sobie człowieka, który ma pewne problemy, powiedzmy natury psychicznej, osobowościowej, związane z natłokiem różnych wydarzeń. Często nie jesteśmy już w stanie ocenić, które z docierających do nas informacji są prawdziwe a które fałszywe. Dzisiaj praktycznie każdy z nas popełnia takie mentalne samobójstwo, bo obciąża się, często niepotrzebnie, taką ilością różnych rzeczy i spraw, że nie jest w stanie znaleźć odpowiedniej drogi, miejsca, w którym mógłby się wyciszyć, zrelaksować. W dużej mierze to nasze świadome wybory, takie „Mental Suicide”.

Czy Ty jesteś autorem wszystkich tekstów do najnowszej płyty AnVision?

M.O. Nie, ja napisałem trzy teksty na płytę. Trzy napisał Adrian Bogacz, były gitarzysta Totentanz. A jeden Marcin, poprzedni wokalista AnVision.

Powiedzcie, jak doszło do współpracy Marka z AnVision? Minął rok odkąd grasz z chłopakami w zespole.

M.D.: Znamy się od lat i przyjaźnimy. Współpraca z Markiem była nowością dla nas jak i dla niego. Nigdy wcześniej razem nie graliśmy. Widywaliśmy się na kawie, rozmawialiśmy o muzyce i innych różnych rzeczach. Podziało się tak jak się podziało, poprzedni koledzy, z którymi współpracowaliśmy wybrali inną drogę. Z Grzegorzem, gitarzystą zastanawialiśmy się, co zrobić, kogo wybrać. Zrobiliśmy mały casting.

M.O.: To, że ja się znalazłem w AnVision to był przypadek, albo i nie. Nasz Road manager Wojtek Marszałek jest moim sąsiadem i dobrym przyjacielem. Od samego początku praktycznie współpracuje z zespołem AnVision, tak, że na bieżąco wiedziałem, co się dzieje w zespole, a nie ukrywam, że muzyka AnVision od początku mnie zainteresowała. Któregoś dnia Wojtek do mnie wpadł i powiedział jak wygląda sytuacja, że Marcin i Andrzej odeszli z AnVision i właściwie jest wakat. Powiedziałem, że nie chcę się chłopakom wciskać na siłę do zespołu, ale umówiliśmy się u Grześka, którego też wcześniej już znałem, na niezobowiązującą rozmowę. Tak naprawdę z zawodowym graniem rozstałem się jakieś 10-15 lat temu. Nagrywałem sobie jedynie w domu jakieś covery. Grzesiek je usłyszał i dosyć mu się spodobały. Na spotkaniu doszliśmy od słowa do słowa, że może byśmy spróbowali pograć razem. Zaproponował, żebym przyjechał na próbę i wtedy zobaczymy. Przyjechałem na pierwszą próbę i tak zostało.

M.D.: Siedzi na tej próbie do tej pory ;)

M.O.: Akurat chłopakom spodobał się mój głos i sposób śpiewania. Pasował do tego, co grają. Chyba zażarło jak to się zwykło mawiać.

Wspomniałeś już o trasie ProgVision Tour 2012, która rusza w styczniu. Cztery pierwsze koncerty już są zaplanowane. Jak przygotowujecie się do koncertów?

M.O.: Jeszcze się nie przygotowujemy. Praktycznie spędziliśmy półtora miesiąca w studio i od tego czasu nie mieliśmy żadnej próby.

M.D.: Próby zaczynamy od drugiego stycznia.

M.O.: Tak, zaczynamy próby już pod kątem koncertu, granie w kółko tego samego setu. Chcemy sie bardzo dobrze przygotować do nadchodzących koncertów. Nie chodzi tu tylko o stronę muzyczną. Chcemy, aby każdy nasz koncert miał swoją historię i pewną dramaturgię i aby słuchaczom pozostał w pamięci. Pomimo tego, że gramy w niewielkich klubach i nie wiadomo, jaka będzie frekwencja, czy to będzie 20 czy 200 ludzi to chcemy dać z siebie maksimum.

M.D.: Wiadomo, że lepiej się gra jak jest pełna sala.

M.O.: Jasna sprawa. Ale chcemy pokazać, że zależy nam na każdym słuchaczu. Tworzymy ten cykl koncertów, tak żeby zaistniał w świadomości fanów. Żeby to było takie wydarzenie, które zostanie ludziom w głowie. Koncert wart zapamiętają na długo. Wymyśliliśmy sobie też taką formułę koncertową, aby móc promować nie tylko siebie, ale też inne zespoły grające podobnie do nas, które wpasowują się w progresywne klimaty. W pierwszej edycji ProgVision Tour 2012 naszym gościem specjalnym będzie grupa Animations.

Tak, miałam okazję być na dwóch koncertach tej grupy. Jak doszło do wyboru gościa specjalnego?

M.D.: Już wcześniej rozmawialiśmy, żeby zrobić coś razem. U nas nastąpiły zmiany personalne, u nich również nastąpiła zmiana wokalisty, z takiego samego poziomu zaczynaliśmy w pewnym momencie. Porozmawialiśmy z nimi i zagramy razem. Ale w planach są również koncerty z innymi zespołami.

W tym roku ProgVision Tour 2012r., czy w planach będą kolejne edycje tego festiwalu?


M.O.: Na razie robimy pierwszy rzut. Cztery koncerty. W planach są kolejne. W tej chwili ProgVision Tour 2012, ale pewnie będzie 2013. Chcemy, aby hasło na stałe, albo na dłuższy czas zostało z nami. Myślę, że to jest fajna forma. Bo tak naprawdę nie będzie to koncert, który trwa 1,5 godziny zagrany przez jeden zespół, ale ponad 3 godziny muzyki. Mamy nadzieje na niezłą zabawę, gdzie zagrają trzy kapele. Na najbliższych koncertach, na początku zagra tarnowski zespół Eternity Stream, później my, a na końcu gość. Takie fajne spotkanie, tym bardziej, że Animations gra nieco inaczej, w związku z powyższym na pewno nie będzie monotonnie.

M.D.: Jednak wszystkie te zespoły można wrzucić do koszyka z napisem Progressive Rock.

M.O.: Tak, można je wrzucić do takiego wielkiego kosza, z którego każdy może wybrać coś dla siebie.

Marcin, jesteś w AnVision od samego początku, powiedz, co w ciągu tych czterech lat uważasz za największy sukces zespołu?

M.D.: Generalnie sama gra w tym zespole, cokolwiek się nie wydarzyło przysparza nam samych sukcesów. Pierwszym było na pewno pojawienie się utworu „Why Shouldn’t I Get To Heaven-”, na składance pt. „Downtown Metal Int. Vol 8” wydanej przez „Quickstar Productions” w USA, Kanadzie i Meksyku. Kolejnym wydanie pierwszej płyty. Szereg koncertów, które zagraliśmy. A teraz mamy nadzieję na kolejne, ProgVision i następna płyta.

M.O.: To, co robimy traktujemy bardzo poważnie. Chcemy żeby nasza grupa stała się taką małą, dobrze prosperującą firmą, w której praca daje nam mnóstwo satysfakcji. Jesteśmy mocno zaangażowani w cały projekt, oprócz grania, cała ta otoczka daje nam dużo frajdy.

Obecnie pracujecie nad płytą, singiel pojawił się już w sieci. Teraz czas na promocję, zarówno singla, trasy koncertowej. Popularne teraz są portale społecznościowe, gdzie ludzie sami wymieniają się informacjami na różne tematy?

M.D.: Tak, istniejemy na różnych portalach. Oprócz naszej strony www.AnVision.net, mamy profile na facebook.com, myspace.com, youtube, muzycznytarnow.pl, fabryka zespołów.

M.O.: Myślę, że Internet to jeden z najlepszych kanałów promocyjnych. Szczególnie portale społecznościowe, gdzie masz kontakt bezpośredni, możesz na tacy podać informację, że coś ciekawego się wydarzy. Po za tym tworzy się pewna sieć, ja mam tam 300 znajomych, ktoś inny ma 300 i z tego kręgu powstaje grupa osób, które mogą się zainteresować tym, co robimy.

M.D.: Internet daje dużo możliwości i staramy się to wykorzystać.

M.O.: Jest to świetny kanał promocyjny, ale nie jedyny. W muzycznym świecie jak i w każdej innej dziedzinie, żeby zaistnieć, wszystkie możliwości muszą być wykorzystane w 100%.

M.D.: Ale oczywiście nie traktujemy tego, co robimy, jako wyścig szczurów, robimy swoje i chcemy podzielić się naszą twórczością z jak największą rzeszą ludzi.

A co sądzicie o naszej tarnowskiej scenie muzycznej? Mamy chyba czym się pochwalić?

M.O.: Wow, tarnowska scena muzyczna obrosła już legendą. Tarnów jest miastem, które zawsze było postrzegane, jako miasto rockowe, muzyczne.

M.D.: Szereg świetnych zespołów stąd pochodzi. W tym momencie chyba najbardziej znany Totentanz.

M.O.: Przecież Ziyo, o którym może teraz jest trochę ciszej. Ale wcześniej zrobiło bardzo dużo na naszym rodzimym rynku. Wydali sporo świetnych płyt, byli prekursorem gatunku w Polsce pod koniec lat 80-tych. Wojtek Klich i jego Bardzo Orkiestra, Dzika Kiszka, która też swego czasu sporo namieszała, określona przez Marka Niedźwieckiego, jako Beastie Boys z Tarnowa. Grupa Siedem, Cave, Akron i jeszcze sporo innych, które zaznaczyły swoją obecność na muzycznej mapie Polski.

M.D.: Tych zespołów jest faktycznie mnóstwo.

M.O.: My może tak tego nie śledzimy. Ale wiemy też, że scena hip-hopowa jest w Tarnowie bardzo mocna. To nie są nasze klimaty, ale docierają do nas takie informacje. Tarnów to jest naprawdę zagłębie muzyczne od wielu, wielu już lat.

Może na koniec naszej rozmowy zachęcicie naszych czytelników na koncerty, które już w styczniu?

M.O.: Oczywiście. Zapraszamy.

M.D.: Mamy nadzieje, że zobaczymy się 21 stycznia w Piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury, koncert rozpocznie się o godzinie 19:00.

M.O.: Wszystkich serdecznie zapraszamy i obiecujemy, że będzie to niezapomniany wieczór.

Dziękuje za rozmowę.

M.O.: My również dziękujemy.

Rozmawiała Katarzyna Kuraś

R E K L A M A

Koncerty

Poprzedni miesiąc Maj 2012 Następny miesiąc
N P W Ś C P S
week 18 1 2 3 4 5
week 19 6 7 8 9 10 11 12
week 20 13 14 15 16 17 18 19
week 21 20 21 22 23 24 25 26
week 22 27 28 29 30 31

Zamów Newsletter

statystyka

Zagraj w Tarnowie!