Deszczowe piosenki
„Przeżyjemy deszcz” pod takim tytułem można by podkreślić całą imprezę, która odbyła się na terenie WSB-NLU w Tarnowie 26 czerwca 2009 roku.
Piknik na WSB-NLU odbył się. Konkursy rozegrane i nagrody rozdane.
A co z koncertami? Niestety już tak kolorowo nie było. Pogoda nie dopisała, jak to ostatnimi czasy, można zauważyć – ciągłe burze, wichury, deszcze itp. Po prostu do bani. Miał się odbyć koncert Walikiri – nie było. A gwiazda wieczoru Totentanz, zastanawiała się przed dłuższą chwile czy zagrać czy nie. Co chwile przez niebo przechodziły groźne chmury i pioruny, które nie pozwalały na odpalenie sprzętu. Organizatory przez dobre 2 godziny zastanawiali się nad występem. Młodzież krzyczała z całych sił, by tylko grupa Totentanz wyszła na scenę i zagrała parę kawałków.
Po ustąpieniu kolejnej burzy, zespół jednak zdecydował się zagrać dla zgromadzonej publiczności. Zdecydowanie większą grupę przeważali tegoroczni maturzyści i studenci, a także pracownicy Uczelni. Czekali niecierpliwie pod sceną, gdzie utworzyła się wielka kałuża. Jednak im to nie przeszkadzało, stali w wodzie i zaczęli krzyczeć z całych sił by zespół jednak pokazał się na scenie.
Mała próba sprzętu na sam początek i zaczęli. Tłum jakże zadowolony, że Totentanz wyszedł na scenę i zdecydował się jednak zagrać. Zagrali między innymi „Paranoja”, a następnie „Przeżyjemy zło”. Gdzie Rafał Huszno – wokalista zespołu, zaczął śpiewać
„Przeżyjemy deszcz” - i tak publiczność zaczęła razem z nim wykrzykiwać, słowa, które podkreślały atmosferę całej imprezy.
Jak się chcę to i nawet w deszczu można się nie źle bawić na koncercie. Uczestnicy pikniku do takich należeli. Mimo deszczu, który czasami dawał się mocno we znaki – chcieli posłuchać i poszaleć przy utworach zespołu Totentanz.
Niestety, po 40 minutach na scenę wskoczyła Pani Dziekan i przerwała koncert. Dlaczego? Gdyż nad nami znów zgromadziły się ciemne chmury i zbliżała się kolejna burza.
Jednak publiczność była bardzo szczęśliwa, że mimo tych pogodowych przeszkód, zespół zdecydował się chociaż na tak krótki występ.
Dlatego powinniśmy im podziękować, że mimo niebezpieczeństwa – gdzie kable pływały w wodzie – Totentanz pokazał, że nawet w takich warunkach potrafią zadowolić swoich fanów.










