W rytmie serca
Wspomnienia o Mrówkowcu…
Pamiętam pierwszy koncert na którym byłam. Ale nie chodzi o małe koncerty organizowane przez miasto w amfiteatrze. Ale koncert jeszcze w tedy – gwiazdki polskiego formatu – aż wstyd się przyznać o kogo chodzi…a chodzi o Ich Troje. Koncert w Hali Jaskółka, chyba rok 2001…
Wielkie podniecenie… jedziemy na koncert – „gwiazdy” – nie słuchało się tego zespołu. Było to po prostu jakieś większe wydarzenie w naszych okolicach…
Pamiętam, że gdy przybyliśmy na miejsce pod Hale Jaskółka w Mościcach… duża grupka ludzi to sami znajomi. Aż mnie dziwiło, że oni przybyli na koncert ICH TROJE… Sama dziwiłam się sobie, że tam jestem… W końcu ich muzyka kompletnie mnie nie interesowała, nic.. zero… Mogłam słuchać jedynie kawałka, a raczej coveru niemieckiej grupy – A Wszystko To Bo Ciebie Kocham…Jakoś to brzmiało… Ale jak wszyscy jadą, to czemu ja mam siedzieć w domu?
Gdy stanęliśmy z boku hali, zobaczyłam cały ten tłumów, który licznie przybył na koncert…
Przed gwiazdką wieczorku grał zespół - jeszcze w tedy nie wiedziałam o ich istnieniu –PRZYSTANEK MRÓWKOWIEC…
Cały koncert pamiętam jako szaleństwo przy bandzie, w pierwszym rzędzie, rzucając się na boki i śpiewając z moja grupką i osobami, których się nawet nie znało… Atmosfera była niesamowita… Gdy tylko Mrówkowiec zaczął grać utwory znanych gwiazd z całego świata, tłum oszalał…A mnie się podobało to, że przychodząc na koncert Ich Troje – zespołu, który jest totalną klapą – a tu nagle przed nimi gra zespół z takim powerem. Gdy Ich3 zaczęli grać nie miałam już siły na zabawę przy dźwiękach ich muzyki, bo całą energię zużyłam szalejąc przy kawałkach cover-bandu.
Mrówkowiec nakręcił tak publikę, że przez cały koncert była świetna atmosfera… Bawiłam się przednio… i od tamtej pory wiem, jakie przeżycia towarzyszą na koncertach… Dlatego, gdy wiem, że mam szanse być na koncercie – ale już zespołów, które słucham, które coś dla mnie znaczą – nie zastanawiam się, tylko kupuje bilet i jadę… Może nie zawsze, bo nie zawsze jest na to czas i brak kasy…
Ale tak było… pierwszy koncert i pierwsze przeżycia z nimi związane…
Pojechałam na Ich3, ale dzięki temu poznałam tarnowską kapele – Mrówkowiec…
Później, parę razy miałam okazję słyszeć ten zespół na tarnowskich koncertach... i za każdym razem świetnie się bawiłam. Zespół ma w sobie tyle energii i mocy, że każdy ich koncert jest inny i niepowtarzalny…
(kk)




