W rytmie serca
Inna niż wszyscy...
Mocne brzmienie, ostra gitara, niski głos – to muzyka, którą lubię najbardziej. Coś co pozwala mi zapomnieć o codziennych sprawach, problemach, o wszystkim. Dzięki tym brzmieniom na chwile mogę być w swoim świecie. Ale dlaczego inni postrzegają mnie jak kogoś innego, obcego? Czy coś złego jest w takiej muzyce? Przecież każdy lubi co innego… ocena kogoś po tym co słucha jest nie sprawiedliwa.
Stereotypy, że młodzi na czarno ubrani, słuchający mocnej muzy to sataniści i „uczniowie” diabła, czy też ‘dresy’, słuchające hip hopu – to ludzie kojarzeni z ławką, piciem i wulgaryzmem. Przecież to ludzie tacy sami jak każdy. Każdy lubi inną muzykę…Ja pokochałam rock, i tym podobne ale, gdy byłam młodsza nawet znajomi uważali mnie za kogoś innego…
Mój strój – czarne ciuchy, glany zdawały się mówić za mnie… ale w środku byłam spokojną dziewczyną… Nie robiłam awantur z tego, że ktoś powiedział na mnie ze jestem satanistą – nie zwracałam na to uwagi, nie obchodziło mnie kto co mówi…
Po prostu czułam tą muzykę – i tylko ona się liczyła. Gdy wychodziłam na miasto widziałam, że ludzie się na mnie dziwnie patrzą i wytykają palcami… wiedziałam, że jestem postrzegana jako dziwak, który znalazł się w nie właściwym miejscu.
Ale wiedziałam też, że mam grupkę wypasionych znajomych, którzy mnie rozumieli. Wiedzieli co czuję, kim jestem.
Gdy tylko zamykałam się w pokoju, włączałam jedna z ulubionych piosenek, czy to Nirvana czy The Doors, czułam, że jestem w swoim świecie… i nie obchodziło mnie co inni myślą o mnie, czy pasuje do nich. Mój świat, moja muzyka – i nic więcej się nie liczyło.
Muzyka, którą słuchałam i słucham do teraz ,będzie dla mnie czymś ważnym.
A, że ktoś ocenia kogoś po tym jak wygląda, czy czego słucha to już nie moja sprawa… Jestem kim jestem i nikt tego nie zmieni – a mocne brzmienia będą mi towarzyszyć jeszcze przez długi czas…
(art.Katarzyna Kuraś)




