W rytmie serca
Gitara
Często słyszałam od znajomych, że kto zaczynał grać na gitarze - pierwszy utwór, który próbował odtworzyć to była Metallica –Nothing else matters…Jakże znana ballada i chwytliwy numer świetnej gwiazdy mocnego rocka...
I tak było w moim przypadku – pierwszy utwór, który wydobył się z mojej gitary – pierwsze dźwięki tak banalnego wstępu… ale później było coraz trudniej… wreszcie udało się dotrzeć do ostatniego dźwięku…Wielka radość, że wszystko zagrało…
Tak zaczęła się moja przygoda z graniem… ale to tylko brzękolenie do czterech ścian… Przez chwile mogłam poczuć się jak wszystkie gwiazdy, gwiazdeczki szalejące na scenie… Trzymające mocno gitarę, szarpiące ostro po strunach… czy rzucając ją na każde strony, by pokazać jaką moc ma ona – gitara….
Granie na gitarze pozwala rozładować energię, złość, którą ma się w sobie…dzięki niej można wyrzucić z siebie to co złe… co dusi człowieka od środa... Uderzając mocniej…coraz mocniej, aż poczujesz, że masz dość…że wszystko co złe odeszło w niepamięć…
Lubię grać – lubię na chwile wtłoczyć się w dźwięk każdej struny – przez chwile mogę być kimś… dla siebie… Zawsze chciałam śmigać po strunach jak te wszystkie gwiazdy na koncertach – ale wiem, że to wymaga dużo poświęceń, ćwiczeń i czasu… I tu był mały problem – za mało czasu… i ćwiczeń.
Ale nie żałuję, czasami siadam na łóżku biorę ją i gram… - cokolwiek, jakiś dźwięk znikąd… po prostu dla własnej przyjemności…
Profesjonale granie zostawię tym, którzy naprawdę się temu poświęcają i uważają muzykę, grę na gitarze czymś ważnym – jak nie najważniejszym motywem swojego życia…
(art.Katarzyna Kuraś)




