Get Adobe Flash player

Opowieści starego hippisa

List do…

O „Dżemie” napisano i powiedziano już chyba wszystko. Ten tekst pewnie też niczego odkrywczego nie wniesie. Niewiele jest pewnie też takich osób, które powiedzą: „mnie ta muzyka nie robi”. Nie inaczej jest i ze mną, choć o samej kapeli usłyszałem dość późno.

Pamiętam, że gdzieś tam w początkach liceum spodobała mi się jedna panna, która łaziła do innej szkoły, ale trzymała z naszą paczką. I jakoś tak kiedyś większą ekipą wylądowaliśmy u niej w domu. Chata wolna – zabawa była przednia

No i ktoś wtedy strzelił z CDka (a może była to taśma) jakąś tam płytę legendarnych bluesmanów. Nie pamiętam, który to był kawałek. Podobnie jak nie pamiętam już dziś imienia tej panny, w której się durzyłem.

Kobieta przeminęła. Muzyka pozostała.

Nie byłoby Dżemu bez charyzmatycznego, leadera Ryszarda Riedla. Rysiek szukał siebie, swojej drogi, akceptacji. I chyba ją znalazł. A przynajmniej wypada w to wierzyć.

Patrząc na popularność zespołu wtedy i dziś – pewnie, gdyby nie było go w składzie – nie byłoby też takiego Dżemu jaki znamy.

Zespół niesamowicie dobrze wypadał na koncertach. Choć przez długi czas niezbyt dobrze radził sobie z własną popularnością, to ostatecznie zmieniony i odmłodzony gra do dziś.

Wielu mówi, że to już nie to samo. Że nie ma już Dżemu. Że był tylko jeden. Ten z Ryśkiem. Ten który skończył się z chwili jego śmierci w 1994r.

Nie zmienia to faktu, że ten swoisty polski Rolling Stones utrwalił bluesowe brzmienia na stałe w muzyce popularnej. Bo czy jest ktoś taki kto nie zna „Whiskey”?

Marcin Golec

List do M i Rawa Blues 91

 

 

R E K L A M A

Koncerty

Poprzedni miesiąc Maj 2012 Następny miesiąc
N P W Ś C P S
week 18 1 2 3 4 5
week 19 6 7 8 9 10 11 12
week 20 13 14 15 16 17 18 19
week 21 20 21 22 23 24 25 26
week 22 27 28 29 30 31

Zamów Newsletter

statystyka

Zagraj w Tarnowie!